środa, 28 marca 2012

Ciąża ciążą, ale...

Nie dajmy się zwariować

Przeglądając sobie spokojnie Facebooka trafiłam na ten oto link: http://fajnamama.pl/tabletki-z-lozyska/, tytuł mnie zaintrygował, choć i na wstępie obrzydził.

Po przeczytaniu treści w sumie zabrakło mi słów. Dużo rzeczy rozumiem, nikt nigdy nie stwierdził, że mam wąski umysł, ale TO jest coś, co się w moim mózgu nie mieści. Tak jak picie tranu, wyciągów z ziół czy innych dziwnych preparatów pochodzenia zwierzęcego, potrafię zrozumieć, tak jak jedzenie surowych ryb, surowego mięsa i wszystkiego innego czym żywią się ludzie kochający mięso, jest dla mnie normalne, tak zjedzenie czegoś, co jest ludzkie wydaje mi się po prostu kanibalizmem. Zjedzenie własnego łożyska
po pierwsze: faktycznie kojarzy mi się z odruchami zwierzęcymi,
po drugie: jest dla mnie po prostu ohydne,
po trzecie: nie różni się dla mnie niczym od zjedzenia własnego palca, choćby nie wiem ile miał mieć witamin,
po czwarte: wydaje mi się okropnie niehigieniczne, nie dość, że ten kawałek mięsa rozwijał się razem z moim maleństwem, to rozwijał się we mnie, w środku mojego brzucha i tak jak dziecko jest pięknym stworzeniem, tak łożysko napawa mnie obrzydzeniem, samo w sobie...

Może i jestem zacofana, jednak mój mózg krzyczy za każdym razem gdy wspomnę treść artykułu.


Poza tym ten artykuł uzmysłowił mi, że jedzenie kredy szkolnej lub paprykarzu z miodem w ciąży to coś normalnego, a jeśli nie normalnego, to przynajmniej znajdującego się wciąż w granicach rozsądku.
Sama nie mam zbyt wielu ciążowych zachcianek, ewentualna ochota na czekoladę, sok jabłkowy czy kwaśną herbatę nieznacznie tylko wybiega poza normy zachowania bez ciąży - ale może ja po prostu jestem inna?

1 komentarz:

  1. Nie wiem czy mój komentarz okaże się wartościowy, ale jako córka ginekologa nieco żyje w tym społeczeństwie.

    Nie rozumiem faktycznie produkcji tabletek z łożyska, aczkolwiek coś o jego spożywaniu wiem. W niektórych kręgach kulturowych jest to normalne. Moja matka miała pacjętkę z Azji, która poprosiła ją o oddanie po porodzie własnego łożyska po czym zaprosiła moją matkę na obiad i podała je upieczone jak kurczaka w panierce. Okropnie to brzmi, ale łożysko ma dużo składników dobrych dla organizmu i potrzebnych, a w tych krajach jednak wszystko się liczy. Nie wiem czy ta sytuacja kulturowa nie zmieniła się od 20 lat, w każdym razie moja matka pamięta to do teraz.
    A ja sama chociaz nigdy nie przyłożyłabym ręki do czegoś takiego to stety czy nie stety zaakceptowałam to.


    http://dead-can-dance.mylog.pl/

    OdpowiedzUsuń