zmęczenie wcale tak nie męczy
Nie sypiam mało, bo gdy mały uśnie koło dziesiątej, to potrafi czasem spać jednym ciągiem nawet do siódmej rano, kiedy to moje piersi marzą tylko by pozbyć się nadmiaru mleka. Gdy się grymasi w łóżeczku to zaraz dostaje jedzenie i za moment znów usypia (śpi potem znów do 10-11, a jak nie pośpi to jest marudny cały dzień), więc naprawdę muszę przyznać, że trafiło nam się cudowne dziecko.
Zmęczenie polega na tym, że nie potrafię się skupić na pracy, tak? Bo jednak dziecię chce jeść, a potem trzeba posprzątać, przebrać go, zrobić obiad i jeszcze usiąść do kreatywnej roboty, która mówiąc szczerze po prostu mi ostatnio nie wychodzi, bo cała inwencja twórcza jest ustawiona na obiad oraz wygodne ułożenie się do karmienia...
Brakuje mi czasu, by zająć się albumem dla Amona, jest zaczęty, wygląda nieźle, tylko trzeba tam jeszcze trochę rzeczy napisać, bo ostatni wpis jest z 30. tygodnia ciąży, z dnia, kiedy szłam na prenatalne, bo nas mój ginekolog wystraszył, że mam mało wód.
Brakuje mi czasu, by zrobić coś dla siebie, zrobić sobie szablon na bloga, pomalować paznokcie, czy nawet wypić herbatę póki jest ciepła...
Więc. Amon ma trzy miesiące i tydzień, w przyszłym tygodniu szczepienie i badania.